January 21, 2026
January 21, 2026

Pamiętasz jak pięć lat temu byłeś pewien, że responsywna strona to wszystko czego potrzebujesz? Twój sklep internetowy ładował się na każdym ekranie, klienci mogli przeglądać produkty na telefonach, płatności działały. Problem w tym, że wszyscy Twoi konkurenci myśleli tak samo. Teraz patrzysz na statystyki i widzisz coś dziwnego. Ruch mobilny rośnie – czasami ponad siedemdziesiąt procent wizyt pochodzi z telefonów. Ale konwersja? Konwersja z mobile jest niska. Klienci przeglądają, dodają do koszyka, a potem znikają. Połowa z nich nigdy nie wraca. I nagle odkrywasz, że Twoi najwięksi konkurenci przestali tylko „myśleć mobile". Oni mają aplikacje. I te aplikacje nie są tylko dodatkiem – to ich główny kanał sprzedaży.
Trzy lata temu właściciel średniej wielkości sklepu z obuwiem powiedział mi: „Mamy responsywną stronę, działa na telefonach, po co nam aplikacja? To przecież koszt i komplikacja."
Miał rację – responsywna strona działała. Problem w tym, że jego konkurent uruchomił aplikację. I nagle klienci, którzy wcześniej kupowali raz na kwartał, zaczęli kupować częściej. Bo dostawali powiadomienia o nowych kolekcjach. Bo mieli zapisane dane płatnicze i checkout zajmował piętnaście sekund. Bo aplikacja pamiętała ich rozmiar i pokazywała tylko to, co mogło ich zainteresować.
Właściciel sklepu z obuwiem wrócił po roku. „Widzę, że nasza sprzedaż mobilna stoi w miejscu, a konkurent rośnie dwucyfrowo. Co robimy źle?"
Nie robił źle. Po prostu robił to samo co rok temu, podczas gdy rynek poszedł dalej.
Responsywna strona na telefonie to nie to samo co aplikacja. Brzmi oczywiste, ale dopiero jak spojrzysz na dane, rozumiesz skalę różnicy.
Badania z ostatnich dwóch lat – Branch, data.ai, Adjust – pokazują konsekwentnie to samo: aplikacje e-commerce konwertują od dwóch do trzech i pół razy lepiej niż mobilne strony internetowe. To nie margines błędu. To przepaść.
Dlaczego? Bo responsywna strona to ciągle przeglądarka. Masz siedemnaście otwartych zakładek, co chwilę coś Cię rozprasza, każde kliknięcie wymaga ładowania, checkout to kilka ekranów z formularzami. W aplikacji masz zapisane wszystko – adres, kartę, preferencje. Kupujesz w trzy kliknięcia.
Średnia wartość koszyka też jest wyższa – o dziesięć do dwudziestu procent. Klienci w aplikacjach kupują więcej, częściej i wracają. Adjust i AppsFlyer pokazują, że retencja trzydziestodniowa w aplikacjach e-commerce wynosi pięć do dziesięciu procent, podczas gdy na mobile web spada poniżej trzech procent.
Wiem co myślisz – „dobra, aplikacja brzmi świetnie, ale ostatnim razem jak rozmawiałem z agencją, powiedzieli że potrzebuję dwustu tysięcy złotych i dziewięciu miesięcy żeby zbudować aplikację na iOS i Androida."
I mieli rację. Pięć lat temu custom aplikacja mobilna dla e-commerce to był projekt na pół miliona złotych i pół roku pracy. Trzeba było zbudować wszystko od zera – katalog produktów, koszyk, płatności, integracje z magazynem, panel zamówień, program lojalnościowy. Dwa systemy – iOS i Android. Czasami zespoły deweloperskie. Potem utrzymanie, aktualizacje, poprawki.
Widziałem sklepy, które się na to zdecydowały i spaliły budżet na trzy lata do przodu. Widziałem projekty, które startowały ambitnie i kończyły się MVP-em bez połowy funkcji, bo pieniądze się skończyły. Widziałem agencje, które brały się za e-commerce nie rozumiejąc jak działa logistyka, zwroty, promocje, segmentacja klientów.
Nie dziwię się, że większość właścicieli sklepów uznała, że „na razie poczekamy". Problem w tym, że ci co poczekali, teraz patrzą jak ich konkurenci rosną dwucyfrowo, a oni walczą o utrzymanie poziomu.
Kiedyś aplikacja mobilna znaczyła: zbuduj wszystko od nowa. Dziś można zrobić to inaczej.
Wyobraź sobie, że masz działający sklep internetowy. Backend działa, procesy są ograne, zespół wie jak obsługiwać zamówienia. Masz setki produktów w systemie, integracje z hurtowniami, sprawdzone płatności. To wszystko działa.
Nie musisz tego wyrzucać. Nie musisz migrować. Nie musisz przenosić procesów.
Aplikacja może być warstwą nad tym co już masz. Podłączasz ją do swojego backendu – API, które już istnieje – i nagle Twoi klienci mają aplikację mobilną. Ta sama baza produktów. Te same promocje. Te same zamówienia, które widzisz w swoim panelu. Tylko kanał inny.
To zmienia wszystko. Bo nie budujesz od zera. Dodajesz kanał. Kanał, który konwertuje trzykrotnie lepiej i pozwala Ci komunikować się z klientami przez powiadomienia push.
Czas? Dwanaście tygodni, nie dziewięć miesięcy. Koszt? Pięćdziesiąt tysięcy złotych, nie pół miliona. Ryzyko? Minimalne – Twoje procesy biznesowe zostają bez zmian.
Allegro ma aplikację. Masz ją zainstalowaną, prawda? Empik ma. Modivo, Reserved, CCC – wszyscy najwięksi mają. U nich większość sprzedaży mobilnej pochodzi z aplikacji, nie z przeglądarki. Od czterdziestu do siedemdziesięciu procent.
Kiedyś to był przywilej dużych. Tylko oni mogli sobie pozwolić na setki tysięcy złotych i zespoły deweloperskie. Średnie sklepy patrzyły z boku i wiedziały, że to nie dla nich.
Teraz każdy średni sklep może mieć aplikację. Nie dlatego że budżety nagle urosły. Tylko dlatego, że model się zmienił.
Nie budujesz platformy. Dodajesz kanał nad tym co już działa. I robisz to sprawnie, tanio i bez ryzyka rozsypania procesów, które trzymają Twoją firmę przy życiu.
Słyszałem ten argument wielokrotnie: „Ludzie nie instalują nowych aplikacji. Mają pełne telefony, pobierają tylko TikToka i Instagrama."
To prawda – przeciętny użytkownik instaluje zero do jednej nowej aplikacji miesięcznie. Comscore to policzyło. Ale ta statystyka mówi o wszystkich aplikacjach – grach, social media, narzędziach.
A ile osób instaluje aplikacje sklepów? U rozpoznawalnych marek – od pięciu do dwudziestu procent klientów mobilnych. Nie brzmi imponująco? Teraz połóż to obok faktu, że ci użytkownicy generują trzy razy wyższą konwersję i kupują o dwadzieścia procent więcej.
Nie potrzebujesz żeby wszyscy mieli Twoją aplikację. Potrzebujesz żeby Twoi najlepsi klienci – ci którzy kupują regularnie, którzy wracają, którzy wydają najwięcej – mieli łatwy, szybki, wygodny sposób na zakupy. I właśnie tym jest aplikacja.
Nie mówię, że responsywna strona jest zła. Przeciwnie – to podstawa. Bez dobrej strony mobilnej nie ma sensu robić aplikacji. SEO, pierwsze wizyty, traffic z Google – to wszystko ląduje na stronie.
Ale strona to pierwszy kontakt. Aplikacja to relacja.
Klient przychodzi z Google, przegląda Twoją ofertę, może kupi, może nie. Jeśli wrócisz do niego mailem za tydzień, może otworzy, może nie. Jeśli wyślesz mu retargeting na Facebooku, może kliknie, może nie.
Jeśli ma Twoją aplikację? Dostajesz bezpośredni kanał. Nowa kolekcja – powiadomienie. Produkt znowu dostępny w jego rozmiarze – powiadomienie. Rabat urodzinowy – powiadomienie. Nie konkurujesz z tysiącem innych maili w skrzynce. Jesteś na ekranie głównym jego telefonu.
To dlatego aplikacje mają lepszą retencję. To dlatego średni koszyk jest wyższy. To dlatego najwięksi gracze zarabiają większość mobilnych pieniędzy z aplikacji, nie z przeglądarki.
Widziałem ten scenariusz dziesiątki razy. Właściciel sklepu patrzy na liczby, wie że mobile rośnie, wie że konwersja z telefonu jest słaba, wie że konkurencja ma aplikacje. I czeka.
Czeka, aż będzie miał większy budżet. Czeka, aż znajdzie czas na duży projekt. Czeka, aż sytuacja zmusi go do działania.
A potem za dwa lata odkrywa, że jego najlepsi klienci kupują u konkurencji, bo tam jest wygodniej. Że nie może się przebić z komunikacją, bo maile lądują w spamie, a reklamy są drogie. Że jego udział w rynku topnieje, mimo że produkty są dobre, ceny konkurencyjne, obsługa sprawna.
Wszystko było w porządku. Oprócz tego, że świat poszedł dalej.
Najlepsza wiadomość brzmi tak: nie musisz wybierać między aplikacją a stroną. Nie musisz przenosić całego biznesu. Nie musisz ryzykować.
Aplikacja może działać obok Twojego sklepu, podłączona do tego samego backendu, korzystająca z tych samych procesów. To nie jest wielka migracja. To dodanie przewagi konkurencyjnej.
Konkurenci, którzy mają aplikacje, nie są mądrzejsi. Nie mieli większego budżetu. Po prostu zaczęli wcześniej. Ty możesz zacząć teraz – i nadrobić dystans szybciej niż myślisz, bo nie musisz budować wszystkiego od zera.
Chcesz sprawdzić, jak aplikacja mobilna może zwiększyć konwersję w Twoim sklepie – bez migracji, bez ryzyka, w dwanaście tygodni? Porozmawiajmy.